Podczas Forum Samorządowego w Zakopanem Robert Pietryszyn, partner firmy doradztwa komunikacyjnego i biznesowego Butterfly Strategies, podkreślił kluczową rolę terminów, presji społecznej i efektywnego zarządzania w realizacji strategicznych projektów infrastrukturalnych. Pietryszyn w latach 2011-2015 odpowiadał za największą inwestycję w powojennej historii Wrocławia, czyli budowę nowoczesnego stadionu miejskiego o wartości miliarda złotych.
W panelu dyskusyjnym „Drogi, tory, lotniska – jak zbudować system transportowy przyszłości?” wzięli udział przedstawiciele administracji, samorządów, biznesu oraz środowisk eksperckich związanych z transportem i infrastrukturą.
Rozmowę poprowadził Wojciech Piórkowski, członek Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Tak dla CPK, a w gronie panelistów obok Roberta Pietryszyna znaleźli się: Paulina Matysiak, posłanka i przewodnicząca parlamentarnych zespołów ds. walki z wykluczeniem transportowym oraz BRD, Iwona Budych, prezeska Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe, Robert Warwas, poseł i przewodniczący zespołu ds. społecznego budownictwa mieszkaniowego, Patryk Wild, ekspert urbanistyczny i współautor kolejowego komponentu koncepcji CPK oraz Sławomir Siwy, radny Nysy i wieloletni ekspert w zakresie systemu celno-skarbowego.
– Stadion Narodowy w Warszawie został ukończony, bo mieliśmy jasno wyznaczony termin – 1 czerwca. Wiedzieliśmy, że jeśli go nie dotrzymamy, byłby to blamaż na skalę światową. Dziś takich terminów brakuje, dlatego boimy się, że nowe strategiczne projekty, takie jak CPK mogą trwać kolejne 15 lat – mówił Robert Pietryszyn w Zakopanem.
Zwracał uwagę, że w planowaniu inwestycji kluczowe są nie tylko technologia i dobre pomysły, ale przede wszystkim spójna koordynacja działań ponad podziałami politycznymi.
– Mamy świetne zespoły i przygotowane spektrum działań, ale brakuje terminu, który działa ponad podziałami. To pragmatyczny element, który może decydować o sukcesie inwestycji – dodał.
Pietryszyn zauważył, że każdy, kto w Polsce prowadzi inwestycje i za nie odpowiada, wie, że prędzej czy później pojawiają się kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli. Teoretycznie to instytucja, która powinna weryfikować poprawność działań w sposób obiektywny i merytoryczny. W praktyce bywa inaczej.
– Podczas budowy stadionu we Wrocławiu, inwestycji wartej ponad miliard złotych, jako prezes odpowiedzialny za projekt przez cztery lata miałem 17 postępowań prokuratorskich zainicjowanych przez NIK. Ich rezultat był jednoznaczny: 17 do 0 na moją korzyść. Wszystkie sprawy zostały umorzone. Ale przez dwa lata to ja żyłem w stresie, to ja musiałem się tłumaczyć, bronić, poświęcać na to energię. I nikt mi w tym czasie nie pomagał – mówił w Zakopanem.
Zdaniem partnera agencji Butterfly Strategies widać analogię do takich działań w przypadku inwestycji CPK.
– Zarząd, który stworzył tę spółkę i zbudował całą koncepcję lotniska, jest przedmiotem zainteresowania prokuratury. Mechanizm się powtarza: zanim ktokolwiek cokolwiek udowodni, osoby odpowiedzialne za duże projekty już ponoszą osobisty koszt takich działań – dodał.